Reklama

Edukacja

Akademia Przyszłości

To działa!

Realizując dotychczasowe edycje projektu, pomogli uwierzyć w siebie ponad 5 tys. uczniów szkół podstawowych i gimnazjów! Do tegorocznej akcji zakwalifikowano 1420 dzieci z 23 polskich miast, z 86 szkół. Czy i one mają szanse na sukces?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Akademia Przyszłości, organizowana przez Stowarzyszenie „Wiosna”, ruszyła po raz dziesiąty. Jej autorzy przychodzą z pomocą dzieciom, które z różnych powodów przestały w siebie wierzyć. - Wiele fundacji i stowarzyszeń pomaga w sposób materialny - mówi Barbara Stachowicz, tutorka z Akademii Przyszłości. - My niesiemy dzieciom pomoc emocjonalną. To nie są jedynie korepetycje, raczej rozmowy, spotkania, które mają pomóc zrozumieć dziecko. Często powtarzamy, że pomagamy dzieciom, które potrzebują nie pomocy materialnej, tylko człowieka. Tutorka podkreśla, że największą wartością ich programu jest uwaga, jaką otrzymuje dziecko zagubione, odrzucone, uważające siebie za nieudacznika życiowego.

Pomagają podopiecznym

Agata Kołomyjska, specjalista ds. PR i marketingu ze Stowarzyszenia „Wiosna”, informuje, że dzieci do projektu są kwalifikowane przez szkolnych koordynatorów - zwykle pedagogów znających uczniów i środowiska, z których pochodzą. Następnie organizatorzy pozyskują zgodę rodziców lub opiekunów na udział dziecka w akademii. - W ramach projektu wprowadziliśmy ponadto aplikację dla uczestników - informuje Kołomyjska. - Na jednej stronie ozdobnej kartki dzieci piszą, dlaczego chcą być w akademii, a na drugiej - kim pragną zostać. Aplikacje są zaprezentowane na stronie: www.kupindeks.pl i każdy, kto chciałby pomóc, może wybrać dziecko i wykupić dla niego indeks.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

W ciągu całego roku szkolnego raz w tygodniu uczestnik projektu spotyka się ze swym osobistym tutorem - wolontariuszem. Jego zadaniem jest nie tylko pomagać podopiecznemu w nauce, ale przede wszystkim motywować go do pozytywnej samooceny. - Podczas pierwszego spotkania dziecko podpisuje z tutorem kontrakt - opowiada Agata Kołomyjska. - Co istotne, tutorami są studenci. To też ważny element projektu. Można przecież stwierdzić, że to osoby, które już odniosły sukces. Ponadto mają umiejętność uczenia się, ambicje i motywacje oraz znajdują się w miejscu, do którego chcemy, aby aspirowały nasze dzieci. Moja rozmówczyni dodaje, że ważnym etapem projektu jest stworzenie członkom akademii poczucia bezpieczeństwa, bo to od niego zaczyna się pozytywne nastawienie i motywacja, aby iść do przodu.

Motywują pozytywnie

Akademia Przyszłości pomaga dzieciom zmieniać nastawienie do otaczającego je świata. Udowadnia, że każdy może odnieść sukces i ma prawo myśleć pozytywnie o przyszłości. Istotne jest docenianie nawet najmniejszych sukcesów uczestnika projektu. Ponadto organizowane są spotkania z ciekawymi, znanymi ludźmi, opowiadającymi, w jaki sposób osiągnęli sukces. Na dzieci czeka także… fotel prezesa (zwykle dużych, znanych firm), aby sobie uświadomiły, że to miejsce, o którym można i należy marzyć. Warto zwrócić uwagę na 6 zasad akademii, w których podkreśla się pozytywne motywowanie dzieci do pracy. Agata Kołomyjska wspomina, że gdy organizatorzy startowali z projektem, wielu pedagogów przekonywało, że tak nie wolno, że pozytywne motywowanie może dziecko raczej zepsuć niż zachęcić do podjęcia trudu, wysiłku. - Tymczasem to działa i mamy dowody, że warto pomagać - podkreśla.

Podobnego zdania są tutorzy, z którymi rozmawiałam. Barbara Stachowicz, Jacek Mech i Szymon Wilczyński mogą długo opowiadać o swoich doświadczeniach, zarówno radosnych, jak i trudnych. - Zdarza się, że uczestnik przywiąże się do tutora i nie może zaakceptować jego zainteresowania się innymi podopiecznymi w trakcie wspólnych spotkań - mówi Barbara Stachowicz. - Są też dzieci bardzo nieśmiałe, z którymi nawiązanie kontaktu jest trudne, ale zawsze warto się starać o pozyskanie ich zaufania.

Są skuteczni i transparentni

Reklama

Jacek Mech chętnie wspomina pewne spotkanie: - Krakowskie dzieci oprowadzały swych kolegów z Katowic po mieście i przedstawiały im turystyczne atrakcje grodu Kraka. To było dla wszystkich bardzo duże przeżycie. Natomiast Szymon Wilczyński przyznaje, że w jego doświadczeniu tutorskim szczególne miejsce zajmuje chłopiec, który przez lata był bardzo negatywnie nastawiony do nauki, do szkoły, a dziś jest uczniem szkoły średniej i ma plany, aby zostać menedżerem.

Moi rozmówcy nie uprawiają jednak propagandy sukcesu. Przyznają, że zdarzają się również niepowodzenia. Zazwyczaj wówczas, gdy uczestnik przestaje przychodzić na zajęcia. Równocześnie przekonują, że projekt Akademii Przyszłości, wspierany przez wiele osób znanych, popularnych, jest niezwykle transparentny i chociażby z tego powodu warto się nim zainteresować. - Dobroczyńca, który kupi indeks dla konkretnego dziecka, otrzymuje informację zwrotną o jego postępach - zapewnia Agata Kołomyjska. - Jest w kontakcie z wolontariuszem, może śledzić, jak dziecko się rozwija, i w ten sposób przekonuje się, że to naprawdę działa!

Organizatorzy informują, że wciąż istnieje jeszcze możliwość wykupienia indeksu. - Zdajemy sobie sprawę, że 500 zł to duża suma - przyznaje Agata Kołomyjska. - Ale to dobrze wydane pieniądze, a indeks można wykupić grupowo albo nawet na raty. Inną formą wsparcia projektu jest wysłanie SMS-a o treści „AKADEMIA” na numer 75465 (koszt 5zł + VAT).

Może więc warto się zastanowić nad tą nietypową formą inwestowania...

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dotykają serca

Niedziela łódzka 48/2015, str. I

[ TEMATY ]

pomoc

Kl. Kamil Gregorczyk

Jest w Łodzi takie jedno miejsce. Szczególne. Nienagłośnione, niemedialne. Niedofinansowywane z budżetu miasta, z kasy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Schowane wśród bloków, osłonięte od hałasu ulic. To dom sióstr Misjonarek Miłości, zwanych Kalkutkami. Dom, w którym oprócz sióstr mieszka kilkunastu niepełnosprawnych mężczyzn. Chorych, z amputowanymi nogami, na wózkach, bezdomnych, którymi nikt już nie chciał się zająć. Nie dawano im nawet szansy na dom, na pomoc, na doświadczenie czegoś dobrego. Siostry opiekują się nimi najlepiej jak mogą, opatrują rany, karmią, opierają. Bezinteresownie. Takie dotknięcie miłosiernego Boga. Tak mówią ci, którzy tę pomoc otrzymują. Ale nie tylko ci mężczyźni doświadczają dobroci i miłości bliźniego. Do Kalkutek przychodzą rodziny, matki z dziećmi, samotni, starsi. Tu nikomu nie odmawia się pomocy, nie sprawdza numeru pesel, nie odhacza na liście. Wielu w codziennym życiu stara się być twardymi, ale w rozmowach z siostrami otwierają się i opowiadają o swoich problemach, często wielkich kłopotach, boleściach. A misjonarki słuchają i pomagają. Jak podkreślają ci, którzy tu przychodzą – ważna jest pomoc duchowa, rozmowa, to, że nikt nie zbywa, że posłucha, jak płaczesz. Niektórzy przychodzą tu od wielu już lat. Ale oprócz pomocy jest też ewangelizacja, modlitwa, zawierzenie Bogu. To przemienia serca wielu. To naprostowuje ich życie. Pozwala uwierzyć, że mimo upadku, biedy, załamania, potrafię stanąć i iść dalej. I potrafię być człowiekiem. Ilu osobom pomogły już misjonarki? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że te skromne, ciche i drobne kobiety robią to, czego nie potrafią uczynić żadne powołane do tego instytucje czy ośrodki. Swoją pracą, poświęceniem i miłością bliźniego dotykają serc tych ludzi. To Boże dotknięcie w nich zostaje. I nawet jeśli nie potrafią sobie poradzić ze swoimi nałogami, to ślad sióstr i ślad Bożego miłosierdzia już w nich jest. I być może kiedyś odmieni ich życie.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do św. Marty o pomoc w sprawach trudnych

[ TEMATY ]

nowenna

św. Marta

Adobe Stock

Jezus i św. Marta

Jezus i św. Marta

Święta Marto, przyjaciółko Jezusa, kobieto wiary i ufności, patronko spraw trudnych i po ludzku beznadziejnych, przychodzimy do Ciebie z naszymi troskami, lękami i cierpieniami. Ty doświadczyłaś bólu po śmierci brata Łazarza, a jednocześnie usłyszałaś z ust Chrystusa słowa: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem”. Wstawiaj się za nami, abyśmy nawet w najciemniejszych chwilach nie tracili nadziei i ufali Bożej miłości.

CZYTAJ DALEJ

107 lat temu Sejm Ustawodawczy powołał Policję Państwową

2026-07-24 07:15

[ TEMATY ]

policja

Karol Porwich/Niedziela

Od powołania w 1919 r. Policji Państwowej przez Sejm Ustawodawczy minęło 107 lat. Mimo upływu czasu idea współczesnej i przedwojennej policji pozostaje zbieżna – to ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego. W piątek święto obchodzi ponad 102 tys. funkcjonariuszy.

Data 24 lipca związana jest z utworzeniem na mocy ustawy Sejmu Ustawodawczego z 24 lipca 1919 r. Policji Państwowej. W pierwszej po odzyskaniu niepodległości ustawie o policji podkreślono, że jest ona państwową organizacją służby bezpieczeństwa, organem wykonawczym władz państwowych i samorządowych, a jej zadaniem jest ochrona bezpieczeństwa, spokoju i porządku publicznego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję