Reklama

Dom Miłosierdzia

Ten dom powstaje z pragnienia, które narodziło się w ludziach i okazało się Boże. To miejsce, które zmienia. Nawet wtedy, gdy zapoznamy się z jego krótką historią, hojnie naznaczoną cudami Opatrzności

Niedziela Ogólnopolska 18/2014, str. 54-55

ARCHIWUM STOWARZYSZENIA

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Opowstającym w Koszalinie dziele i ks. Radosławie Siwińskim usłyszałam od znajomego misjonarza, który pracuje na Pomorzu. Nie krył swojego uznania. Pomyślałam najpierw: „To nie mój rejon, ja dostarczam wieści z Małopolski”. Ale gdy w końcu zadzwoniłam pod podany numer, okazało się, że ks. Radek jest w drodze do Krakowa, gdzie wraz ze swoją ekipą ma prowadzić rekolekcje. Nazajutrz dowiedziałam się, że to właśnie pod Wawelem zrodziła się idea Domu Miłosierdzia.

Krakowskie źródła

Ks. Radosław Siwiński, prezes zarządu Stowarzyszenia Dom Miłosierdzia: – Zostałem wysłany do Krakowa przez mojego biskupa, żeby dokończyć doktorat z filozofii. Mieszkałem u sióstr duchaczek, u których byłem kapelanem. Miałem też grupę studentów, szaleńców Bożych, spotykających się przy tym klasztorze. Takie nieoficjalne duszpasterstwo…

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Do tej grupy należała m.in. Ilona Czeszejko, obecnie wiceprezes Stowarzyszenia Dom Miłosierdzia: – Pochodzę z Trzcianki k. Piły. Bardzo chciałam studiować w Krakowie, choć niełatwo wybrać się kilkaset kilometrów od domu… Uczestnicząc w różnych ewangelizacjach (m.in. ewangelizacji nadmorskiej, podczas której współpracowałam z ks. Radkiem), doświadczałam, że Pan Bóg się o nas troszczy. Byłam przekonana, że gdy przyjadę na studia, On zrobi to samo.

Reklama

Świeżo upieczona studentka kulturoznawstwa czasem odwiedzała ks. Radka, prosząc go o modlitwę. Wkrótce przychodzących do niego osób było tak wiele, że to kapłan poprosił Ilonę o pomoc w modlitwie wstawienniczej. Zapytana, skąd u niego tyle potrzebujących, odpowiada: – Ks. Radek jest człowiekiem otwartym na biedę ludzką. A przy tym ma wiarę, że Bóg może wszystko.

Marzenie o domu bez granic

Podczas spotkań ze studentami i luźnych rozmów co jakiś czas wracał jeden temat „Domu bez granic”. Domu otwartego dla każdego dzień i noc, do którego ludzie zmęczeni życiem, potrzebujący, mogą przyjechać, nie martwiąc się o koszty, jedzenie albo o to, jak długo można zostać. Coraz częściej mówiliśmy o tym miejscu, a w końcu zobaczyliśmy, że to pragnienie Boga, że On tego chce – wyjaśniają moi rozmówcy.

Ks. Radek: – Bóg dał ogromny znak, bo w czasie modlitwy pokazał mi miejsce, gdzie ten dom ma stanąć. Gdy dotarłem na wskazany teren, patrzę, a tam po lewej stronie stoi duży budynek na sprzedaż. Pobiegłem do bp. Edwarda Dajczaka, a on na to: „Radek, Kościół trochę skostniał, zróbmy taki dom. Idź, działaj, a później przyjdziesz i mi wszystko opowiesz” – opowiada obecny przełożony Domu Miłosierdzia.

– Bóg w czasie modlitwy charyzmatycznej dał nam słowa: „Kupujcie, choć nie macie pieniędzy (…). Bądźcie czyści jak gołębice, a roztropni jak węże” – mówi Ilona, a ks. Radek dodaje: – Byliśmy zdani tylko na Boga. Postanowiliśmy wziąć kredyt, a wcześniej, za radą prawnika, założyć stowarzyszenie. Przez rok sprawa zdobycia budynku była usłana kłodami: Chcemy go kupić, a ktoś go kupuje przed nami, później znów dzwonią, żebyśmy kupili i kolejny raz ktoś dokonuje transakcji wcześniej.

Jeszcze większy dom

Reklama

– Kiedy wróciłem do Koszalina – kontynuuje kapłan – pytam Boga: „No i co z tym domem? Minął już prawie rok od momentu walki o niego”. A Bóg mówi do nas, też charyzmatycznie: „Wobec zatwardziałości serc ludzkich daję wam dom dwa razy większy i w lepszym stanie”.

Ilona: – Jadąc samochodem, w centrum Koszalina zobaczyliśmy 5-kondygnacyjny gmach. „Może kupimy ten dom?” – pytam, a ksiądz: „No, chyba żartujesz...”. Jeszcze na tym skrzyżowaniu zadzwoniliśmy pod wiszący na fasadzie numer. Budynek kosztował milion złotych. A ten pierwszy – 800 tys., z tym, że był dużo mniejszy i w gorszym stanie.

Ks. Radek: – Rozeznaliśmy na modlitwie, wzięliśmy kredyt, stanęliśmy przed nowo zakupionym domem i mówimy: „Boże, prowadź”. Ilona zapamiętała to trochę inaczej: – Chodziliśmy po tym domu, myśląc: „Boże, co myśmy zrobili? Nie mamy na raty, na nic”. Nasz plan był taki: teraz Pan Bóg da nam kilka milionów, wszystko wyremontujemy i będzie super. Ale On miał inne plany.

Cud więzienny

– Budynek wymagał kapitalnego remontu. Ale najpierw trzeba było wynieść z niego tysiące różnych rzeczy. Pomagali nam znajomi z ewangelizacji nadmorskiej oraz różne wspólnoty z Koszalina – wspomina Ilona. Duchowny dodaje: – Po czasie zrozumiałem, że to by było bez sensu, żeby jakaś firma wpadła i od razu wszystko zrobiła. Teraz z każdym dniem zawiązuje się rodzina ludzi, którzy pokochali ten dom i wspólnie go tworzą. Gdy całkowicie go otworzymy, okaże się, że setki osób się z nim utożsamiają!

Reklama

Moi rozmówcy zaznaczają, że na każdym kroku doświadczają Bożej opieki: – Pierwszy cud to ten, że zadzwoniła do nas dyrektor więzienia i powiedziała: „Daję wam więźniów”. I od tej pory 20 osadzonych za darmo, już ponad półtora roku, remontuje budynek. Specjalistyczne roboty zlecamy firmom. Zamawiamy je, a potem modlimy się, bo trzeba im zapłacić. Jak dalej nie mamy pieniędzy, to zaczynamy nowennę.

Cud okienny

Ilona: – Dom miał ok. 200 okien, starodawnych, zamykanych na korbkę. W niektórych nie było ram. Pamiętam, jak odwiedziła mnie mama. Była przerażona: „Córko, skończyłaś Jagiellonkę, a mieszkasz na jakiejś budowie bez okien”. No i w końcu mówimy księdzu: „Trzeba iść na żebry”. Najpierw zwlekał, ale w końcu stwierdził: „No dobra, będę chodził od firmy od firmy i żebrał po 2 okna”. Idzie do pierwszej firmy i mówi: „Przepraszam, czy mogę rozmawiać z prezesem?”. Sekretarka tłumaczy, że to nie tak łatwo, że trzeba się umówić etc... Akurat kończyło się jakieś spotkanie, zaczęli wychodzić ludzie. W międzyczasie podchodzi jakiś mężczyzna i pyta: „Czy ksiądz do mnie?”. Okazało się, że to prezes firmy. Ks. Radek wszedł do gabinetu, usiadł naprzeciwko i mówi: „Bo wie pan, ja jestem z takiego Domu Miłosierdzia” i pokazuje ulotkę. A ten pan na to: „No właśnie, widziałem was wczoraj w telewizji lokalnej. I sobie postanowiłem, że dam wam wszystkie okna”. Jak ksiądz wyszedł z tej firmy, to się popłakał.

24 godziny na dobę

Reklama

Ks. Radek: – Tych cudów jest naprawdę wiele! W diecezji mieliśmy wielkie ewangelizacje miast, przyjechali ojcowie Antonello Cadeddu i Enrique Porcu (charyzmatyczni kapłani, mieszkający z ubogimi w slumsach São Paolo w Brazylii). W tym czasie w Skrzatuszu, w naszym sanktuarium diecezjalnym, było wypowiedziane proroctwo, że Bóg chce mieć w Koszalinie dom z wieczystą adoracją, żeby każdy z ulicy mógł do niego przychodzić. Za trzy dni Ksiądz Biskup do mnie dzwoni: „Radek, ja wiedziałem, że to chodzi o ten dom, bo i tak macie już od pół roku adorację”. Mijają 3 dni i odbieram telefon od pewnego zamożnego człowieka, który mówi: „My chcemy dać księdzu tę kaplicę”. Nowa, duża kaplica powstaje w niesamowitym tempie! Otworzymy ją w czerwcu, w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa…

Ilona: – Tuż po pierwszych remontach utworzyliśmy tymczasową kaplicę. Zastanawialiśmy się, na ile godzin wystawiać Jezusa Eucharystycznego. Stwierdziliśmy, że to Dom Boga, więc powinien być z nami 24 godziny, dzień i noc. Dyżury pełnią mieszkańcy, dbając o to, by Pan Jezus nigdy nie był sam.

Doświadczyć Boga żywego

Ks. Radek przyznaje, że choć idea Domu Miłosierdzia pojawiła się w Krakowie, to wyrasta ona również z ewangelizacji nadmorskiej: – To akcja najbardziej szalona w Polsce, ponieważ ci ludzie przez 10 dni idą i głoszą Jezusa, nie mając pieniędzy, jedzenia czy noclegów. Tam po raz pierwszy tyle cudów się pojawiło: Bóg uzdrawiał, ośmielił nas wszystkich i przygotowywał do szaleństwa.

– Żyjemy z Opatrzności Bożej, widzimy, że Bóg tego chce. Dom powstał z głoszenia Ewangelii, a naszym pierwszym zadaniem jest mówić o Jezusie. Dlatego ksiądz zabiera nas na rekolekcje, byśmy mogli, poprzez świadectwa, dzielić się doświadczeniem Boga żywego – kontynuuje Ilona, prawa ręka ks. Radka.

Już dzisiaj w koszalińskim centrum oprócz dwóch kapłanów i kilku wolontariuszy mieszka 25 osób w potrzebie. To głównie ludzie młodzi, uwikłani w alkohol, hazard, narkotyki, zawieszeni w życiu, cierpiący na depresję. Jednym z nich jest pochodzący ze Złocieńca Bartek, który podczas programu „Barka” (TVP Szczecin, 16 marca 2014 r.) dał takie świadectwo: – Jestem alkoholikiem i hazardzistą, w październiku próbowałem targnąć się na swoje życie. Później coś mnie pokierowało, żeby pieszo pójść do Koszalina. Dlaczego? Nie wiem, być może faktycznie Bóg tak chciał. Bartek 2 miesiące spędził w szpitalu psychiatrycznym, później przeszedł terapię odwykową. O Domu Miłosierdzia dowiedział się od znajomego. – Dzieją się tu fantastyczne rzeczy, czuję się tu jak w rodzinie. Zmieniam się, próbuję się zmienić. Zanim trafiłem do Koszalina, byłem zamknięty, skryty, cichy. Dziś otwieram się na świat, na ludzi.

2014-04-28 14:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polacy do Leona XIV: Ojcze Święty, zapraszamy do Polski!

2026-09-14 11:39

[ TEMATY ]

Watykan

Vatican Media

Ojcze Święty, zapraszamy do Polski! – wołali w niedzielę na placu św. Piotra pielgrzymi z Rajczy. Na modlitwę Anioł Pański z Leonem XIV przybyło kilka grup z Polski. Górale żywieccy przygotowywali się do tego spotkania przez rok, pielgrzymi z Kudowy-Zdroju zaśpiewali „Abba, Ojcze”, a członkowie wspólnot św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego przyjechali prosić Papieża o błogosławieństwo.

Jedną z najbardziej widocznych polskich grup było 51 pielgrzymów z Sanktuarium Matki Bożej Kazimierzowskiej w Rajczy w diecezji bielsko-żywieckiej. Górale z Rajczy i okolic przywieźli na plac św. Piotra transparenty z napisem: „Ojcze Święty, zapraszamy do Polski!”. Tymi samymi słowami wołali do Leona XIV.
CZYTAJ DALEJ

Szef MON: w rejonie miejscowości Rusinowo wojsko podjęło z morza drona

2026-09-14 13:05

[ TEMATY ]

dron

Adobe Stock

W rejonie miejscowości Rusinowo koło Jarosławca (woj. zachodniopomorskie) wojsko zlokalizowało i podjęło z morza drona; wstępne oględziny wskazują, że to bezzałogowiec wojskowy z Rosji – poinformował w poniedziałek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

O zlokalizowaniu i podjęciu przez wojsko drona Kosiniak-Kamysz poinformował w poniedziałek na platformie X. Jak dodał, wstępne oględziny wskazują, że to bezzałogowiec wojskowy pochodzący z Rosji.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa przeniknięta nadzieją

2026-09-14 23:30

ks. Jakub Oczkowicz

Modlitwa w intencji zmarłych pielgrzymów

Modlitwa w intencji zmarłych pielgrzymów

Eucharystii przewodniczył bp Kazimierz Górny. Pięć osób, które zginęły w wypadku, pochodziło z Siedlisk. Na początku liturgii ks. Krzysztof Kochanowicz, proboszcz parafii, wprowadził zgromadzonych w modlitwę, przedstawiając intencję Mszy św. Modlono się za zmarłych w wypadku, za osoby, które w nim ucierpiały, oraz za ich rodziny. W Eucharystii uczestniczyli przede wszystkim bliscy tragicznie zmarłych. Obecni byli także m.in. wojewoda podkarpacki Teresa Kubas-Hul, przedstawiciele władz samorządowych, mieszkańcy Siedlisk oraz parafianie, którzy wspólnie otoczyli modlitwą ofiary tragedii i ich rodziny. Homilię wygłosił ks. Piotr Potyrała, dyrektor Caritas Diecezji Rzeszowskiej. Kaznodzieja zachęcał do chrześcijańskiego spojrzenie na śmierć, jako przejścia do życia wiecznego. „Bo śmierć fizyczna jest dla nas, chrześcijan, ludzi wierzących, tylko przejściem. Jest bramą do prawdziwego, wiecznego życia z Bogiem” – zaznaczył. Wspominając osoby pochodzące z Siedlisk oraz innych miejscowości, które straciły życie w wypadku, mówił: „Patrzymy na ich śmierć z miłością i z nadzieją, która jest większa niż ból rozłąki”. Homilia była także zachętą do spojrzenia na własne życie w perspektywie jego przemijania. Ks. Potyrała zwrócił uwagę na codzienny pośpiech i potrzebę stawiania sobie pytań o to, co naprawdę najważniejsze: o relację z Bogiem, czas dla rodziny i bliskich oraz gotowość na spotkanie z Bogiem. Na zakończenie kaznodzieja raz jeszcze wskazał na nadzieję, która dla chrześcijanina nie znosi bólu rozłąki, ale pozwala go przeżywać w świetle wiary. Wspólna modlitwa w kościele pw. św. Józefa, która zgromadziła licznych wiernych była wyrazem pamięci o ofiarach wypadku, modlitwy za osoby, które ucierpiały, a także solidarności i bliskości z rodzinami dotkniętymi tragedią.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję