W Bydgoszczy albo w Bydgoszczu – nie wiemy, która nazwa szlachetnego grodu jest teraz na topie (w czasach słusznie minionych, tych późniejszych słusznie minionych dla jasności, wysokie szczeble próbowały wpajać ludowi tę drugą wersję) – dziarski działacz KOD przyłożył tubą megafonową jednemu radnemu z wrażego PiS-u i go nieco poturbował. Stała obok kamera TVN, która w takich sytuacjach jest zawsze, ale akurat wtedy była wyłączona. Cóż za mądre maszyny mają w tej stacji? Wiedzą nawet, które obrazy są słuszne, a które niesłuszne, i w obywatelskim duchu reagują. Brawo! Mamy już rewolucję przemysłową 4.0! Przynajmniej w TVN.
Hokus-pokus
W Gliwicach doszło z kolei do cudu. Nie chodzi o cud nad urną, ale o cud nad listą kandydatów Koalicji Obywatelskiej, czyli .Nowoczesnej i PO albo na odwrót. Otóż najpierw listę ułożyli lokalni działacze i poszli spokojnie spać. Jak się obudzili, to dostrzegli, że na listach ich nie ma. Gdyby ktoś myślał, że to hokus-pokus, to się myli. To Borys Budka namieszał.
Platforma zaprasza do koalicji wszystkich. Nie słyszeliśmy tylko, żeby zapraszała PiS, ale wszystko przed nami.
Ostatni kęs
Teraz news z zakresu konsumpcji. Politycznej, rzecz jasna. Sytuacja z zaproszeniem Petru może wskazywać, że w przypadku konsumpcji .Nowoczesnej przez PO Platformie został ostatni kęs. Smacznego.
Skrzypek na dachu
Ryszard Petru, gdy gościł w jednej z rozgłośni, rozmarzył się. – Gdybym był premierem... – powiedział. A nam się przypomniał skrzypek siedzący na dachu i śpiewający: „Gdybym był bogaczem. Dejdel didel dejdel. Digu digu didel, dejdel dum”.
Nasza jubileuszowa wędrówka prowadzi nas teraz do łódzkich Łagiewnik, do miejsca, gdzie pośród wiekowych dębów Lasu Łagiewnickiego wznosi się barokowa świątynia Ojców Franciszkanów Konwentualnych. To jedno z najstarszych i najważniejszych sanktuariów maryjnych w regionie, gdzie Maryja od wieków czczona jest jako Matka Boża Szkaplerznej, niosąca pociechę i uzdrowienie wszystkim, którzy chronią się pod Jej płaszczem.
W centralnym punkcie jednego z ołtarzy spoczywa niewielki, ale emanujący niezwykłym blaskiem obraz Matki Bożej Szkaplerznej. Jego historia sięga XVIII wieku i jest nierozerwalnie związana z cudownymi wydarzeniami, które miały tu miejsce. Maryja na tym wizerunku patrzy na nas z wielką czułością, jakby chciała zapewnić, że każdy, kto przychodzi do Niej z ufnością, zostanie wysłuchany. To tutaj, u boku Matki Szkaplerznej, pokolenia łodzian odnajdywały siłę w czasach trudnych doświadczeń, a liczne wota są świadectwem łask, jakie spływają na to miejsce – od uzdrowień fizycznych po te najcenniejsze, duchowe.
Matka Urszula Ledóchowska w pamięci potomnych zapisała się jako założycielka nowej rodziny zakonnej, edukującej kolejne pokolenia młodzieży, mało natomiast wiadomo o jej wielkiej akcji promującej Polskę, gdy ważyły się losy odrodzenia państwa polskiego.
Specjalistka od historii szarych urszulanek s. Małgorzata Krupecka USJK, autorka biografii Założycielki, w książce „Ledóchowska. Polka i Europejka” zwraca uwagę na fakt, że do wielkiej akcji promującej Polskę, zwłaszcza w latach 1915–1918, gdy ważyły się losy kraju jako niepodległego państwa, przyszła Święta była doskonale przygotowana niejako „z urodzenia” – w jej żyłach płynęła krew kilku europejskich narodów. Po matce, Józefinie Salis-Zizers, odziedziczyła szwajcarsko-południowoniemiecko-nadbałtycką krew, wśród jej przodków byli lombardzcy, wirtemberscy i inflanccy szlachcice. Pradziadek Julii – baron von Bühler – był rosyjskim ministrem. Z kolei polscy przodkowie ojca, Antoniego Ledóchowskiego, brali udział w wyprawie wiedeńskiej, obradach Sejmu Czteroletniego i Powstaniu Listopadowym. Urodzenie i koligacje otwierały przed nią drzwi do europejskich elit, a fenomenalne zdolności językowe pozwalały jej wypowiadać się w językach skandynawskich.
Każde spojrzenie Maryi coś odsłania: Boga, człowieka, drogę. W maju zapraszamy Cię do zatrzymania się przy 31 takich spojrzeniach. Dziś zobacz jedno z nich.
To spojrzenie nie wybiera między bólem a miłością.
Ono niesie jedno i drugie.
Miłość nie usuwa cierpienia.
Ale sprawia, że nie jesteś w nim sama/sam.
Maryja patrzy — i kocha do końca.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.