Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Wspólna droga

Zamojska katedra stała się skarbcem Kościoła za sprawą obecnych w niej niepełnosprawnych osób i nabożeństwa Drogi Krzyżowej, w którym uczestniczyli. Droga Krzyżowa była prowadzona przy udziale osób z niepełnosprawnością, ich opiekunów, a także osób znanych z działalności na rzecz Zamojszczyzny. Z Joanną Pąk – poetką ze Świdnika, niepełnosprawną, autorką rozważań Drogi Krzyżowej – rozmawiał ks. Krzysztof Hawro

Niedziela zamojsko-lubaczowska 13/2019, str. II

[ TEMATY ]

wywiad

Ks. Krzysztof Hawro

Autorka rozważań podczas nabożeństwa w zamojskiej katedrze

Autorka rozważań podczas nabożeństwa w zamojskiej katedrze

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Krzysztof Hawro: – Krzyż Chrystusa jest znakiem zbawienia dla chrześcijan. Dla niektórych znakiem odrazy. Czym jest dla Ciebie?

Joanna Pąk: – Krzyż Chrystusa jest dla mnie czasami wzorem cierpienia, a niekiedy zagadką.

– Zagadką? Dlaczego?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Zagadką..., bo czy aż tak musi cierpieć Bóg, aby zbawić człowieka? Jednak trzeba wierzyć, że była to właściwa droga do zbawienia.

– Cierpienie Boga i cierpienie człowieka... To ta sama droga?

– Cierpienie jest jedno, ale nie zawsze bywa przyjmowane w podobny sposób. Jezus wiedział, dlaczego cierpi, ja nie wiem i dlatego rodzi się we mnie czasami bunt, bo przecież nie wyrażałam na to zgody, a jednak cierpię...

– Jesteś autorką rozważań, które dziś użyto w czasie nabożeństwa. Skąd pomysł by te rozważania powstały?

– Zobaczyłam zbieżność sytuacji w swoim życiu z życiem Jezusa. Poza tym chciałam, aby moi bliscy zobaczyli, co przeżywałam będąc w sanatoriach, z dala od ukochanej rodziny. Postanowiłam te przeżycia opisać dla Boga i ludzi. Tak, pisać było mi łatwiej, niż opowiadać.

– Jaki jest temat przewodni tych rozważań?

– Tematem przewodnim jest fakt, że nasze życie jest ściśle złączone z życiem Boga-Człowieka. Dlatego tomik nosi tytuł „Wspólna droga”.

Reklama

– Spotkamy w rozważaniach Szymona z Cyreny i Weronikę?

– To są przyjaciele, którzy mimo trudności nigdy nas nie opuszczają. Mama, bracia i znajomi. A Ci co nas opuścili? No cóż, na Golgotę też nie wszyscy dotarli. Może zabrakło im sił?

– Czyli na swojej drodze też spotykasz Szymonów, Weroniki...

– Tak, mama jest mi najbliższą po Bogu, gdyby nie jej upór, empatia i troska o mnie, na prawdę nie wiem, jakie byłoby moje życie.

– Która ze stacji jest Ci najbliższa?

– Najbliższe są mi stacje IV i IX oraz X.

– Odnajdujesz w nich siebie? Swoje życie?

– Pewnie. Mój związek z mamą to symbioza, jeden organizm, mimo że mamy dwie różne natury. Upadki nie są mi obce. Do świętości mi daleko. Stację X przeżywam bardzo boleśnie, ponieważ będąc dzieckiem miałam w sobie uczucie wstydu, jednak nikt nie brał tego pod uwagę. Cóż może zrobić chore dziecko, oderwane od rodziców? Uważam, że stacja X jest dla lekarzy.

– Czy poprzez krzyż Chrystusa dostrzegasz bliskie zwycięstwo?

– Tak, ponieważ wierzę, że jeżeli życie człowieka ma zbieżność z życiem Chrystusa to nie obędzie się bez pustego grobu, gdyż wszyscy zmartwychwstaniemy tak jak Jezus.

– Skąd czerpałaś siłę i pomysł na pisanie tych rozważań?

Reklama

– Siła przychodzi z góry. Ucząc się na KUL-u dowiedziałam się, że nic nie dzieje się przypadkiem, jest w każdym działaniu Boży plan. Swoje życie porównuję do układania puzzli. Wcześniej nie miałam pełnego obrazu, np. po co piszę „Wspólną drogę”. Teraz puste miejsca powoli się wypełniają.

– Dziś spotkaliśmy się we wspólnocie. Łatwiej jest dźwigać krzyż wśród ludzi?

– Na pewno jest łatwiej, ponieważ czujemy podobnie, mimo że każdy z nas dźwiga swój krzyż na miarę swych sił. Jednak nie musimy się krępować, ukrywać defektów ciała, bo jesteśmy w oczach Bożych jednakowi.

– Droga krzyżowa Chrystusa to nie tylko pomóc Szymona, gest Weroniki i współczucie płaczących niewiast. To także dramat odrzucenia i niezrozumienia. Jak to się ma do Twojego życia?

– Niezrozumienie będzie zawsze, nie każdy potrafi wczuć się w nasze życie. Ci, którzy są blisko cierpiących może zrozumieją jakąś cząstkę naszego życia. Ważne, aby nie utrudniali...

– Które z słów Jezusa wypowiedzianych w czasie drogi na Golgotę są Ci najbliższe?

– „Boże mój, Boże czemuś Mnie opuścił”. Czasami czuję Jego brak...

– A mimo to przez cierpienie widać blask zwycięstwa…

– Tak jak Jezus nam o tym mówił w Ewangelii. On też czuł opuszczenie przez uczniów, przez Boga, a jednak wykonał plan, który zlecił Mu Ojciec. Z miłości do Boga i człowieka.

2019-03-27 11:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Światło-Życie

Ks. Zbigniew Suchy: – Jakie wrażenie odniósł Ksiądz podczas pierwszego spotkania z ks. Blachnickim?
CZYTAJ DALEJ

Zobaczyć Go naprawdę potrafi tylko wiara

„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

Chodzi o dużo więcej niż „wtórny analfabetyzm”

2026-09-26 08:13

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Z uzasadnienia postanowienia Prokuratury Okręgowej w Warszawie z 24 września 2026 r. o umorzeniu śledztwa przeciwko Lechowi Wałęsie o składanie fałszywych zeznań w sprawie teczek Kiszczaka najmocniej przebił się wątek „wtórnego analfabetyzmu”. Trudno się dziwić. Stawia to w złym świetle nie tylko wiarygodność prokuratury i niestety dobre imię wielu porządnych śledczych, ale samego Wałęsę i wizerunek Polski — czy lubimy byłego prezydenta, czy nie.

Do tego dochodzą setki aktów z jego kadencji: 374 podpisane ustawy, kilkadziesiąt wet, wnioski do Trybunału Konstytucyjnego, ratyfikacje, ułaskawienia i nominacje sędziowskie. Osobno wiszą honorowe profesury i książki z jego nazwiskiem na okładce.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję