Pani Aleksandro, jak podejrzewam, Pani też jest w tej wiekowej „grupie ryzyka”, więc domyśla się Pani, co przeżywam w tym trudnym czasie. Mieszkam sama. I tak mam szczęście, bo jesienią porobiłam trochę przetworów, mam więc w zamrażarce zupy i dynie w pojemnikach, puszki rybne. Na parapecie w skrzynce rośnie mi szczypiorek... Właściwie mogłabym tylko dzięki tym zapasom przeżyć dłuższy czas, bo wymagania mam niewielkie. Dodatkowe zakupy – w zasadzie niekonieczne – donosi czasami zięć (mieszkają z córką poza miastem). Nie chcę dodatkowo obciążać nikogo. Jest jednak coś, co bardzo mnie w tym wszystkim wzrusza: czasem ktoś przyniesie bochenek chleba. Najczęściej jest to zwykły chleb baltonowski, a ostatnio – chleb razowy.
Ach, jak on pięknie pachnie! Ten chleb, przecież taki zwyczajny, jest symbolem nie tylko normalności, ale i szczęścia, które mieliśmy, a teraz – takie kruche – przesypuje się przez nasze ręce jak piasek na plaży...
Pozdrawiam wszystkich Czytelników. Nie dajmy się i trwajmy! Wiem, że nie od nas zależy ostateczny wynik, ale chociaż trzeba się starać. Modlitwą i... postem.
Odgadła Pani, też siedzę na dobrowolnej kwarantannie, zaleconej przez dzieci i rząd. Jestem więc w podobnej sytuacji. Jakoś tak skupiliśmy się na rodzinie, że wydaje się, iż choć każdy w swoim domu, to jesteśmy wszyscy razem, blisko siebie. W internecie mamy wspólne okienko, przez które dzielimy się nowinami. Jeszcze jedno: wydaje mi się, że pomimo braku możliwości osobistego praktykowania zwyżkuje religijność. Ja znów odnalazłam upodobanie w słuchaniu Radia Maryja, a codziennej pociechy i wskazówek szukam w książce O naśladowaniu Chrystusa Tomasza a Kempis... No i jest nasza Niedziela – przez internet, ale i papierowa. Można ją prenumerować na te dwa sposoby. Trzymajmy się, na ile możemy! Szukajmy w Bogu ukojenia, On o nas nigdy nie zapomni.
Dziękujemy za cierpliwe oczekiwanie na nasze głosy, za słowa wsparcia i modlitwę. Wszystkie sprawy powierzamy Panu Bogu, ufając, że z każdej sytuacji potrafi On wyprowadzić dobro - czytamy na stronie internetowej Fundacji Teobańkologia.
Wyrażam skruchę, szczery żal i biorę pełną odpowiedzialność za błędne rozwiązania
duszpasterskie, praktyki modlitewne i porady, które 7-8 lat temu prowadziłem wobec Pani
Anny (imię zmienione, użyte w artykule). Chcę podkreślić swoje szczere intencje niesienia
pomocy oraz to, że modlitwa opisana w artykule odbywała się przez telefon w styczniu 2019
roku i nie zawierała żadnych zachęt do popełnienia jakiegokolwiek grzechu. Od tego czasu
moja wiedza, doświadczenie oraz procedury bezpieczeństwa w kontaktach duszpasterskich
uległy całkowitej zmianie.
„Spierał się z Darwinem, Freudem, Marksem i Szatanem. Nacierał uszu demokratom za lekceważenie demokracji, ganił kapitalistów za chciwość, a cały Zachód za to, że dawał komunizmowi szansę na rozwój przez lekceważenie własnej wiary chrześcijańskiej” – tak Fultona Johna Sheena scharakteryzowano w magazynie Time.
Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
W Kościele ogólnopolska zbiórka do puszek na pomoc Ukrainie
2026-02-15 06:22
PAP
Karol Porwich/Niedziela
W niedzielę we wszystkich świątyniach katolickich po Mszach świętych odbędzie się zbiórka do puszek na pomoc dla Ukrainy. Pieniądze za pośrednictwem Caritasu Polska zostaną przekazane poszkodowanym.
W związku z dramatyczną sytuacją na Ukrainie przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda zwrócił się 5 lutego z prośbą do biskupów diecezjalnych o przeprowadzenie 15 lutego ogólnopolskiej zbiórki na pomoc Ukrainie.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.