W świecie, w którym świadectwo kobiety traktowano lekceważąco, miała przekonać uczniów o tym, co zobaczyła. Właśnie ją Chrystus obdarzył przywilejem bycia – jak to później stwierdzi św. Hipolit – apostołem apostołów. Mistrz docenił jej wierność, gdy pozostała z Nim do końca pod krzyżem, razem z Janem i Maryją, kiedy wszyscy inni uciekli. W diecezji znajdujemy wiele Jej wizerunków.
W parafii Brzyska znajduje się niezwykły ołtarz główny. Wykonany w kamieniu, miał być przeznaczony do kościoła dominikanów Świętej Trójcy w Krakowie, jednak źle obliczono wolną przestrzeń i ostatecznie zadecydowano o przekazaniu go parafii brzyskiej. Wykonany został ok. 1886 r. w pracowni braci Trembeckich w Krakowie, a zaprojektował go włoski dominikanin o. Franciszek Pavoni, przełożony krakowskiego konwentu dominikanów. Niezwykłości dodaje mu obraz Marii Magdaleny podczas medytacji; widoczny jest symbol przemijania i umartwienia – trupia czaszka. Obraz namalował uczeń wielkiego polskiego malarza Jana Matejki – Antoni Gramatyka, w swoim krakowskim warsztacie.
Książę Jerzy Ignacy Lubomirski wybudował malutki kościółek na wzgórzu zwanym Marią Magdaleną w Malawie pod Rzeszowem. Dlaczego ten tajemniczy kościółek a właściwie kaplicę wzniesiono na odludnym miejscu? Prawdopodobnie w ramach ekspiacji za zabójstwo w pojedynku chorążego sanockiego Józefa Jelca. Ów Jelec domagał się od księcia zwrotu pożyczonych niegdyś pieniędzy. Kiedy usłyszał to Lubomirski, wpadł we wściekłość i wyzwał chorążego na pojedynek na szable i zabił go. Z przerwami odbywał karę wieży w sanockim zamku. Wzniósł kilka pokutnych kościołów m.in. w Rozwadowie i właśnie w Malawie. Kaplica ta wzniesiona w 1712 r. o cechach późnobarokowych jest naprawdę urokliwą budowlą. Jej wygląd sugeruje, iż mogła ona służyć za punkt obronny dla mieszkańców wioski, a także pełnić rolę obserwacyjną – z góry roztacza się piękny widok na okolicę.
Kiedyś na jego miejscu znajdować się miała drewniana świątynia, która w 1627 r. została rozebrana i przeniesiona do Krasnego. Dokonano tego za zgodą biskupa przemyskiego Antoniego Gołaszewskiego. Później znajdowała się tu już nowa drewniana kaplica.
Odrestaurowano ją w XIX w. W czasie wojny zajmowali ją chwilowo Niemcy, prowadząc stąd nasłuch szpiegowskich radiostacji. Przy tym kościółku odbywały się jarmarki z okazji odpustu św. Marii Magdaleny, na który zjeżdżali kupcy z okolicy.
2020-07-14 13:09
Ocena:+30Podziel się:
Reklama
Wybrane dla Ciebie
Dobra Marta i dobra Maria mieszkają w jednym domu Kościoła
Paweł dowodzi niezależności swojej Ewangelii biografią, i jest to biografia zeznana jak przed sądem: „słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć”. Apostoł niczego nie retuszuje. Jego przeszłość prześladowcy jest częścią argumentu. Nikt nie mógł go nauczyć Ewangelii, bo nie przebywał wśród uczniów. Był po przeciwnej stronie. „Prześcigałem w żarliwości o judaizm wielu rówieśników”. Gorliwość Pawła była gorliwością zelotyczną, wzorowaną na Pinchasie i Eliaszu, gotową do przemocy w obronie Prawa. Przełom opisuje językiem powołań prorockich: „gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie”. To niemal dosłowne echo Jeremiasza (Jr 1,5) i Sługi Pańskiego (Iz 49,1). Paweł opisuje nawrócenie jako powołanie w obrębie tej samej historii Boga z Izraelem. Ten, który posyłał proroków, posłał i jego, „abym Ewangelię o Nim głosił poganom”. Znamienna jest dyskrecja: „objawić Syna swego we mnie”. Wydarzenie damasceńskie, które Łukasz opowie trzykrotnie z narracyjnym rozmachem, sam Paweł wspomina półzdaniem. Chronologia, którą podaje, ma wartość dowodową. Nie radził się „ciała i krwi”, poszedł do Arabii, wrócił do Damaszku, dopiero po trzech latach udał się do Jerozolimy „zapoznać się z Kefasem” i pozostał u niego piętnaście dni, nie widując innych apostołów oprócz Jakuba. Grecki czasownik historēsai, zapoznać się, znaczy tyle co odwiedzić w celu poznania. Z tej wizyty nie da się wyprowadzić zależności doktrynalnej. A jednak Paweł nie buduje Ewangelii przeciwko Jerozolimie. Przyszedł do Kefasa, bo komunia z Piotrem należy do prawdy jego posłannictwa. Niezależność objawienia i więź z Kościołem apostolskim nie kłócą się u niego ani przez chwilę. Finał jest doksologią cudzej wdzięczności. Kościoły Judei, znające go tylko ze słyszenia, „wielbiły Boga z mojego powodu”. Prześladowca głosi wiarę, którą chciał zniszczyć. Taka odmiana ma tylko jedno wytłumaczenie, i właśnie ono jest treścią uwielbienia.
„Polska każdego roku udowadnia swoje przywiązanie do modlitwy różańcowej” - powiedział ks. dr hab. Jan Witold Żelazny, dyrektor Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Dziś, 6 października, w Narodowym Sanktuarium Świętego Józefa w Kaliszu odbędzie się finał polskiej edycji międzynarodowej kampanii „Milion dzieci modli się na różańcu”. Szczególną intencją tegorocznej modlitwy w Polsce jest pokój w Libanie.
Spotkanie rozpocznie się o godz. 10.00. Wezmą w nim udział dzieci, rodzice, katecheci, nauczyciele i duszpasterze. Dzieci z Polski połączą się duchowo ze swoimi rówieśnikami z Libanu i wspólnie będą modlić się o pokój. Za pośrednictwem połączenia telefonicznego do uczestników dołączy także Magdalena Buczek, założycielka Podwórkowych Kół Różańcowych Dzieci. Tegoroczna polska edycja kampanii jest związana z modlitwą za Liban. Organizatorzy podkreślają, że podczas finału dzieci z tego kraju będą szczególnie obecne w intencjach uczestników.
Premier wyszedł z Akademii Sztuki Wojennej, wsiadł do limuzyny i odjechał. Media czekały na słowo o marcowej rozmowie Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem. Nie doczekały się. Zamiast tego, w rozmowie z tylko jedną stacją, Donald Tusk wrzucił w przestrzeń publiczną sugestię, że ta „dyskrecjonalna wymiana zdań” dotyczyła raczej „sytuacji wewnętrznej w Polsce”, a przed wojskowymi podbił to pompatycznie: „ani wróg, ani sojusznik — powiedział — nie będą decydować, kto w Polsce rządzi”. Brzmi jak deklaracja suwerenności, a przecież nikt nie potwierdził, że o tym w ogóle Kosiniak-Kamysz z Trumpem rozmawiali. W praktyce wszystko wygląda jak insynuacja rzucona w momencie, gdy trzeba podjąć kluczową dla Polski decyzję.
O treści spotkania nie wiedzą nawet najbliżsi. Radosław Sikorski do dziś nie ma notatki. Kierujący zespołem negocjacyjnym MON ds. ustanowienia bazy USA w Polsce, wiceminister Paweł Zalewski twierdzi, że o rozmowie dowiedział się… ode mnie. Kierownik placówki został wyproszony z kluczowej części. Cezary Tomczyk w Sejmie peroruje o „intrygach” rodem z czasów rozbiorów. Co ciekawe, w marcu sam wicepremier Kosiniak-Kamysz milczał w mediach społecznościowych, publikując zdjęcie z odznaczeniem dla amerykańskiego sierżanta. Zapewne nie chciał się chwalić spotkaniem, które zorganizowała mu kancelaria prezydenta, a premier Donald Tusk, który wcześniej stawiał wszystko przeciw Trumpowi i nazywał go rosyjskim agentem, teraz liczy, że Karol Nawrocki przypomni w Białym Domu o obietnicach stałej obecności. Jak trwoga, to do prezydenta.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.