Jak przystało na osobę trochę już oczytaną i osłuchaną, przez wiele lat umiałem wyłowić z życia to, co cenne, wartościowe, dobre. Tymczasem dzisiejszy świat potrafi mnie zadziwić i w tej materii.
Nigdy nie udaje mi się trafić, kto powinien zwyciężyć. Niby kryteria są jasne, niby widać to, co widać, czyli że jedni są lepsi, inni słabsi, a jednak ostateczny wynik zawsze mnie zaskakuje. I nie ma w tych wyborach żadnej logiki.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Czy na tym polegają demokratyczne wybory, w których decyduje większość? To znaczy, że większość jest nieomylna i lepiej się zna np. na muzyce niż ludzie wykształceni w tej dziedzinie, profesjonaliści, którzy niegdyś byli jurorami? Ale teraz i jurorzy bywają podejrzani o stronniczość...
Od tej pory mam spory dystans do wszelkiego głosowania, w którym ma decydować tzw. większość. Ale i nie bardzo wierzę maszynom, które liczą głosy. Bardzo jestem ciekaw, czy ktoś podziela moje zdanie. Albin z Piaseczna
Przyznam, że w całości podzielam troskę naszego Korespondenta. Mam podobne wątpliwości. Ale ważne jest również, jak sobie radzić z tym oceanem – nie waham się tak to nazwać! – różnych niesprawiedliwości. Bo stwierdzenie, że Pan Bóg wszystko widzi i oceni, na co dzień jakoś kiepsko się sprawdza. Pozostają gorycz, smutek i żal wobec tego ogromu ludzkich krzywd wszelkiego rodzaju. Ludzie, co się z wami dzieje?
