Po solowym debiucie „PE” CHĘCKI – Piotr Chęcki przygotował album, w którym jazz znów spotyka się z elektroniką, ambientem i swobodną improwizacją. Muzyka – trudno nie wierzyć artyście – powstała w wyjątkowo szybkim tempie: kompozycje zostały napisane w ciągu 2 tygodni, a następnie zarejestrowane podczas 6-godzinnej sesji nagraniowej. Tytuł EY AY... zwodzi: nie korzystano ze sztucznej inteligencji. Utwory zostały wykonane i nagrane w jednym podejściu, z zachowaniem naturalnej dynamiki wspólnego grania. Jako one take – bez dogrywek, poprawek. Chęckiego, grającego na saksofonie i syntezatorze, wspomagali pianista Marcel Baliński oraz perkusista Tymek Papior. Źródłem muzyki Chęckiego pozostaje jazz, ale potraktowany został w nowoczesny, eksperymentalny sposób. Warto wsłuchać się w tę muzykę, można się... zasłuchać. /j.k.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
