Reklama

W wolnej chwili

Mgnienie

2026-09-15 13:02

Niedziela Ogólnopolska 38/2026, str. 62

[ TEMATY ]

Do powiedzenia

Graziako

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Całe nasze ludzkie życie na tym łez padole to jakby, dajmy na to, ktoś drzwi otworzył i zamknął. Był, pojawił się, wszedł jeszcze przed chwilą, pobył, też chwilę, i wychodząc, drzwi za sobą zamknął. Wszedł, wyszedł – i tyle.

– Nie za duży skrót?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Ja mówię o tym, jak jest, a nie jak się komu wydaje. Po co, panie, się mamić. Widzi pan, patrzymy na przechodzący obok kondukt pogrzebowy: są orkiestra, wieńce, przyzwoita żałoba rodziny, a i postronnych nie brakuje. Porządny pogrzeb, tak by trzeba powiedzieć. Zasłużył sobie widać. I co? Zanim my to piwo dopijemy, oni wszyscy wrócą do swojego życia, a zanim wieńce zwiędną, już mało go tu będzie. Inaczej się nie da, panie. Jego czas minął jak mgnienie. Mówię panu uczciwie, jak jest.

– Optymizmu w tym nie za wiele.

– Ba, a cóż by pan chciał? Pocieszenia, zaprzeczenia, iluzji? Tu się nie ma co szarpać. Nic to nie da. Tu się trzeba trzymać faktów. A rzeczywistość jest taka, jak mówię: jakby kto drzwi otwarł i zamknął. I co, będziesz pan protestował, oflagujesz się pan, głodówkę ogłosisz? Kogo to...?

– Co kogo? Nie rozumiem.

– Kogo to obejdzie? Jak pan masz melancholie z tego powodu, to wiersz sobie napisz albo obrazek jaki pan namaluj, jak potrafisz.

– To zawsze byłby jakiś ślad.

– Czego?

– Że człowiek był, że czuł, że się nie godził i...

Reklama

– E tam, panie. Ja nic przeciwko temu nie mam, ale popatrz pan, biblioteki pełne, muzea też – i co? Działa, pociesza, uspokaja? No, widzi pan. Wielu pewnie próbowało, ale co tam. Panie, to jest stare miasteczko i ten rynek widział niejedno. Panie, nawet ta knajpa jest z tamtego wieku. Wie pan, ilu tu ludzi siedziało przed nami, spacerowało po tym rynku, dobijało interesów? Ile tu wesel, konduktów przeszło? Gdzie to wszystko? I tak to jest pomyślane, że nawet granicy żadnej nie widać, wszystko płynnie, ładnie przechodzi. Ktoś zapłacze, ktoś się zaśmieje, ktoś komuś przysięgę złoży. Kos zagwiżdże, jak ten tu nad nami. Gdzie dziś to wszystko? Tam, za kościołem, gdzie oni poszli. Religijny pan jesteś? O, widzę, że kłopot. Nie musi pan odpowiadać. Osobista sprawa, intymność i takie tam bzdety. Dobra. Nieważne. Jednakowoż, jak pan pocieszenia szukasz, to innej drogi nie ma. Jak pana to przywala, jak sobie pan z tym nie radzisz, to w te pędy do kościoła. I to nie tak, że wejść i się pogapić, pieśń, dajmy na to, z ludźmi zaśpiewać i tyle. To nie wystarczy. To trzeba rzetelnie. Coś pan zmarkotniał mocno. Nie chciałem pana przygnębiać, tak jakoś samo wyszło. Może powinniśmy o sporcie porozmawiać, a nie tak z grubej rury. Nie każdy jest jednako odporny. Panie, ja jestem prosty człowiek, zdun z zawodu. I patrz pan, można piec zbudować z pięknych kafli, fasada taka, że podziw, no dzieło sztuki po prostu, i co? On nie jest do podziwiania. Jak w nim duszy nie będzie, to się w nim nie da palić ani nie ogrzeje, a jeszcze zadymi, to co komu z tej fasady? I człowiek też, według mnie, powinien być przede wszystkim użyteczny, a nie tylko fasada i uznanie czy podziw. Źle mówię? Posprzeczałbym się z panem, ale pan tylko w kufel patrzy. Niechcący czegoś pewnie w panu dotknąłem. Może uśpione było? I co, obudziłem?

– Nie w tym rzecz. Dziwi mnie, że pan taki z tym wszystkim pogodzony. Nie żal będzie panu kiedyś?

– Kiedyś? Bardzo pan łaskawy. Jeszcze wprawdzie widać mnie na ekranie, ale jakby się pan dokładniej przyjrzał, to już napisy końcowe lecą. I dobrze, bo ileż można. A swoją drogą, nie jesteś pan ciekawy, jak tam jest?

– Nieszczególnie, ja tak daleko wzroku nie wyciągam. Tu jest przecież tyle do zrobienia, żeby ludziom...

– Ho, ho, to pan jesteś z tych, co to ludziom życie ułatwiają i poprawiają świat? No, powiem panu, podziwu godne i bezsensowne jednocześnie.

– Jak to?

– Nie oburzaj się pan od razu. Panie, tak konkretnie, to co my możemy? Samego siebie człowiek upilnować nie potrafi, głupot za przeproszeniem rozmaitych nawyprawia i jeszcze ma się brać za drugich? Z jakiej racji? Ja na ten przykład odpowiedzialny się czułem za piec, który zbudowałem. Od tego byłem, na tym się znałem i to mi wystarczało.

– A gdzie tu społeczeństwo, sprawy polityczne?

– Coś panu powiem: tak mi się zdaje, że jakby każdy rzetelnie swojego pilnował, lipy nie odwalał, to by się to wszystko spokojnie kręciło i nie potrzebowało żadnej manipulacji ani majstrowania. Idę, bo mi kobieta ścierą po łbie nastrzela, i jeszcze na odchodne panu powiem: to naprawdę tak jest, jakby drzwi otwarł, zamknął – i tyle. To jest sens się tarmosić?

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To co? Jeszcze po jednym?

Niedziela Ogólnopolska 32/2026, str. 62

[ TEMATY ]

Do powiedzenia

Graziako/Adobe Stock

Miniona sobota. Upalny sierpniowy wieczór, ciężki od zapachu miasta, tej specyficznej woni nagrzanych murów, rozpalonego asfaltu i mdlejących na rabatach kwiatów. Z ulicznych kafejek ciągną się za nami muzyka i szmer rozmów. Wakacyjna niespieszność, spowolnienie i ten rodzaj luzu, który nabywa się tuż po urlopie lub tuż przed nim. I nagle oni. Wypadają zwartą grupą z jednej z bram, hałaśliwi, młodzi i kompletnie pijani. Dziewczyny z ciężkim makijażem i w kusych łaszkach odsłaniających bez większej żenady, co tylko się da. Z kolei chłopcy, chudzi i wysocy jak palmy, noszą ciuchy o kilka numerów za duże i olbrzymie buciory z rzucającym się logo firmy na boku. Bez względu na płeć młodzi wrzeszczą i klną tak, że odwracają się ku nim wszystkie głowy. Bluzg totalny, ogłuszająca wulgarność w rozmiarze XXL. Takie zachowanie najwyraźniej sprawia im frajdę, bawi, imponuje, nakręcają się nawzajem. Szczególnie razi grubiańska maniera u dziewczyn z twarzami podobnymi do tych z obrazów Botticellego. Zwiewne panny o pszenicznych włosach i rumianych policzkach były obiektem westchnień wielu pokoleń mężczyzn – te, choć z pozoru podobne, są zaprzeczeniem tamtych. Jakiś młodzian podbiega do jednej z dziewczyn i z wyskoku kopie ją w pupę. Reszta tarza się na chodniku ze śmiechu, najbardziej ubawiona wydaje się kopnięta. Ktoś kogoś szarpie, ktoś kogoś uderza, dziewczyna wylewa chłopakowi pieniące się piwo na głowę. Inny chwyta czyjś kieliszek wina i wypija duszkiem zawartość. Trwamy w oniemieniu dobrą chwilę, trochę nie wierząc własnym oczom, trochę nie wiedząc, co zrobić.
CZYTAJ DALEJ

Kard. K. Krajewski do farmaceutów: przez nasze ręce może działać Bóg!

2026-09-30 09:45

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

W kościele pw. Zesłania Ducha Świętego w Łodzi odprawiono Mszę świętą w intencji farmaceutów, aptekarzy i ich rodzin

W kościele pw. Zesłania Ducha Świętego w Łodzi odprawiono Mszę świętą w intencji farmaceutów, aptekarzy i ich rodzin

W kościele pw. Zesłania Ducha Świętego w Łodzi odprawiono Mszę świętą w intencji farmaceutów, aptekarzy i ich rodzin. Eucharystia związana była z niedawno obchodzonym wspomnieniem patronów farmaceutów – świętych Kosmy i Damiana.

Liturgii przewodniczył kard. Konrad Krajewski, metropolita łódzki, który wygłosił także homilię. W świątyni przy Placu Wolności zgromadzili się przedstawiciele środowiska farmaceutycznego, w tym reprezentanci Okręgowej Izby Aptekarskiej oraz Katolickiego Stowarzyszenia Farmaceutów Polskich.
CZYTAJ DALEJ

Ks. Michał Pietrasik nowym ekonomem Archidiecezji Łódzkiej

2026-09-30 15:47

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks Paweł Kłys

Kard. Krajewski podziękował dotychczasowemu ekonomowi za wieloletnią pracę i zaangażowanie w sprawy archidiecezji. Ks. Tomasz Bartczak ze względów zdrowotnych wcześniej prosił o zwolnienie z pełnionej funkcji. Nadal będzie jednak zaangażowany w sprawy ekonomiczne archidiecezji jako przewodniczący jednej z komisji ekonomicznych oraz konsultor.

– Jesteśmy bardzo wdzięczni księdzu Tomaszowi, bo on miał marzenia, jak powinna być prowadzona diecezja. Mało tego, on te marzenia spełniał – powiedział kard. Krajewski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję