Reklama

Modlitewna inauguracja

Niedziela łódzka 45/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Abp Władysław Ziółek w niedzielę 19 października 2003 r. przewodniczył w łódzkiej bazylice archikatedralnej uroczystej Mszy św. na rozpoczęcie roku akademickiego. Rektorzy, wykładowcy oraz studenci wszystkich łódzkich uczelni przyjęli zaproszenie duszpasterzy akademickich do udziału w modlitewnej inauguracji i licznie zgromadzili się w świątyni.
Ordynariusz łódzki powitał przedstawicieli świata akademickiego i wyraził radość, że po raz kolejny spotykają się w połowie października, aby wspólnie polecać Bogu kolejny rok pracy w wyższych uczelniach.
W homilii Ksiądz Arcybiskup nawiązał do znaczących wydarzeń ostatnich dni. Mówił o jubileuszu 25-lecia Pontyfikatu Jana Pawła II i beatyfikacji Matki Teresy.
- Dzisiaj sięgamy pamięcią do 16 października, w tym roku minęło 25 lat od chwili, gdy kard. Karol Wojtyła został Papieżem. 25 lat to okres krótki, ale jeśli mierzyć go w ramach dzieła, to ten czas staje się całą epoką. Już dzięki inauguracji Pontyfikatu Jan Paweł II pokazał, że pragnie aby wszyscy otworzyli „drzwi” na miłość Bożą i drugiego człowieka. Z tym orędziem Papież idzie do świata. Już od pierwszych dni swojego Pontyfikatu zawsze starał się być blisko ludzi, rozmawiał z nimi, pomagał chorym i brał na ręce dzieci... W ciągu 25 lat odbył 102 pielgrzymki. Na całym świecie głosił Chrystusa, nawołując do zgody, pokoju i poszanowania praw człowieka.
- Dziękujmy Bogu za Jana Pawła II, który prosi, byśmy o nim nie zapominali w modlitwie błagalnej - apelował do wiernych abp Władysław Ziółek. Ordynariusz łódzki, ukazując studentom te wspaniałe przykłady służby ludziom, wezwał ich do ukierunkowania wysiłków ku takim wzorcom, jakie Ojciec Święty i Matka Teresa realizowali w swoim życiu.
Po procesji z darami, Pasterz archidiecezji łódzkiej poświęcił indeksy studentów pierwszego roku, a na zakończenie Liturgii - pobłogosławił profesorów i studentów na rozpoczynający się nowy rok wytężonej pracy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozważania na niedzielę: Obraz, którego bali się Niemcy. Dlaczego?

2026-02-27 08:20

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Mat.prasowy

Ten polski obraz okazał się „strategiczny”. Uznali dzieło sztuki za tak groźne, że wyznaczono za nie nagrodę wartą fortunę - i grozili śmiercią za samo ukrywanie. Na szczęście obraz został zwinięty w rulon, przewieziona w tajemnicy i zakopany tak, by nikt go nie znalazł. Dlaczego? Bo nawet wrogowie wiedzieli, że pewne obrazy podnoszą naród z kolan.

I właśnie od tego przechodzę do Góry Tabor. Jezus też daje swoim uczniom „obraz”, po to, by umieli przejść przez noc krzyża. Nie na pokaz. Nie dla sensacji. Dla wierności.
CZYTAJ DALEJ

Prokuratura: będzie zażalenie na brak aresztu dla prezydenta Częstochowy

2026-02-27 14:08

[ TEMATY ]

prezydent

PAP

Prokuratura złoży zażalenie na decyzję katowickiego sądu, który w czwartek odmówił aresztowania podejrzanego o korupcję prezydenta Częstochowy Krzysztofa M. Niezależnie od tego jeszcze w piątek śledczy zdecydują o zastosowaniu wobec samorządowca wolnościowych środków zapobiegawczych.

W czwartek wieczorem Sąd Rejonowy Katowice-Wschód nie zgodził się na aresztowanie prezydenta Częstochowy Krzysztofa M., któremu Prokuratura Krajowa przedstawiła zarzuty dotyczące przyjmowania korzyści majątkowych.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo z Jasnej Góry: "Zostałam uzdrowiona. Te kule chcę zostawić Matce Bożej". Później do kul doszła jeszcze biała laska

2026-02-27 21:12

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Matka Boża Częstochowska

świadectwo

Karol Porwich/Niedziela

Zawieszone na ścianach wota. Laski niewidomych, kule niepełnosprawnych i ortopedyczne podpórki. Każde z wotów to albo znak prośby, albo dowód wdzięczności wobec Maryi za okazaną pomoc

Zawieszone na ścianach wota. Laski niewidomych, kule niepełnosprawnych i ortopedyczne podpórki. Każde z wotów to albo znak prośby, albo dowód wdzięczności wobec Maryi za okazaną pomoc

Tamtego momentu, kiedy matka ułożyła ją na torach i przywiązała do szyn, nie pamięta. Za mała była. I dobrze, że nie pamięta. Matka już nie żyje, o zmarłych źle się nie mówi, a ją przecież dróżnik znalazł. Co za szczęście, że akurat po tych torach szedł! Takie rzeczy zdarzają się tylko na filmach, czyż nie? No więc miała już swój happy end. Wychowali ją dziadkowie.

WIĘCEJ ŚWIADECTW W KSIĄŻCE: ksiegarnia.niedziela.pl. DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję