Reklama

Głód

W centrum Gdańska potknąłem się o napoczęty bochenek chleba...
W kraju, "gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi..." (por. C. K. Norwid, "Moja piosnka II"), ja znajduję chleb na bruku! Czy ktoś go wcześniej przynajmniej przeżegnał? Chleb na bruku... Może to dlatego, że ludzie nie wiedzą już, co to głód? Zapomnieli albo nigdy go nie doświadczyli. Ja owszem - znam go bardzo dobrze. Nie z biedy, ale dlatego, że często podróżuję do miejsc, gdzie głód jest dla ludzi codziennością. Gdy oni tam mówią: "chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj", nie myślą o posiłku do syta, nawet nie o całym bochenku - oni ten chleb przeliczają na pojedyncze cienkie kromki i kilka ostatnich okruszków, które trzeba starannie zgarnąć, zlepić w kulkę i zjeść, dziękując Bogu.
Posłuchajcie...

Niedziela Ogólnopolska 42/2002

Fot. Archiwum Misyjne

Fot. Archiwum Misyjne

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Tropikalna puszcza - gęsta plątanina roślin, pełna dzikiej zwierzyny. Nigdzie indziej nie znajdziecie tylu różnych gatunków, co na jednym hektarze dżungli. A jednak zamieszkujący te tereny Indianie bardzo rzadko najadają się do syta. A biały człowiek pozostawiony tam samotnie po pewnym czasie ginie... z głodu - wokoło obfitość jedzenia, ale jak je odnaleźć? Jak złapać? Jak upolować? Jak zerwać, gdy rośnie 20 m nad ziemią?

* * *

Od tygodnia płyniemy w górę tropikalnej rzeki - szerokiej, pozbawionej fal i bystrzyn, ale bardzo silnej. Ośmiometrowa piroga wydłubana w pniu mahoniowca, a przy wiosłach ja i moi przewodnicy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

GŁODUJEMY

Do jedzenia zostały nam tylko suche krupy z tartego manioku, wyprażone nad ogniem - indiański chleb powszedni. Jest tego wprawdzie cały worek, ale my potrzebujemy energii, a maniok odżywia mniej więcej tak jak źródlana woda albo górskie powietrze.

* * *

Reklama

W dżungli żywność nawet zamknięta hermetycznie psuje się bardzo szybko. Dlatego zabieranie zapasów na drogę dłuższą niż kilka dni nie ma sensu. Puszki z mięsem pęcznieją, a potem przy pierwszej próbie otwarcia tryskają w twarz. Ich sfermentowana zawartość w niczym nie przypomina uśmiechniętego prosiaczka widniejącego na etykiecie. Próżniowe torebki z plastyku wypełnione ryżem, makaronem, kaszą itp., wbrew solennym zapewnieniom producenta, nabierają powietrza albo wody, a po otwarciu znajdujemy w nich najczęściej stadko białych larw.
Tylko prażony maniok przez wiele tygodni nie poddaje się ani robakom, ani pleśni, ani zgniliźnie. To dlatego, że zawiera śladowe ilości cyjanku - dzięki niemu tubylcy nie zapadają na wiele groźnych chorób przewodu pokarmowego. Maleńkie dawki cyjanku - przyjmowane doustnie - codziennie chronią Indian przed atakami ameby, tasiemca, łagodniejszych odmian cholery, czerwonki itp.

* * *

Zamiast prowiantu na każdą wyprawę zabieram myśliwego. Kosztuje o wiele mniej niż kilku tragarzy niosących zapasy żywności, a poza tym poluje codziennie i w ten sposób zapewnia nam świeżą żywność.
Tym razem, niestety, nic mi po nim - padają ulewne deszcze, więc zwierzyna przestaje podchodzić do rzeki - pije gdzieś w głębi lądu, w kałużach. Nie pojawia się wzdłuż brzegu, nie możemy więc na nią zapolować.
W Polsce pogoda deszczowa jest dobra dla wędkarzy, a w tropikach odwrotnie - ryby w rzekach nie chcą brać. Strugi wody spłukują do rzeki tyle mułu, że wszelkie wodne stworzenia tracą orientację - ani nic nie widzą, ani nie mogą nic wywąchać. Czekają więc w szuwarach, aż błoto odpłynie i woda stanie się bardziej przejrzysta.
A my w tym czasie płyniemy i...

GŁODUJEMY

Reklama

To już trwa DZIEWIĘĆ dni!
Do jedzenia wyłącznie krupy maniokowe, które popijamy wodą. Pęcznieją w żołądku bardzo szybko i świetnie oszukują głód, ale nie odżywiają. Każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, że coraz ciężej jest mu unosić wiosło - opadamy z sił.
Nagle, jak na komendę, zaczęły brać ryby. W naszym czółnie euforia!... Ale tylko przez chwilę - żadnej złowionej ryby nie udało nam się wyciągnąć z wody, bo każdą natychmiast obgryzały piranie, zwabione tą maleńką kropelką krwi, która pojawia się, gdy haczyk przebija rybią wargę. Rzucały się najpierw na krew i przy okazji odgryzały nam ryby z haczyków.
Czasami na krótką chwilę wyciągaliśmy jakąś rybę ponad wodę, zanim spadła, wyglądała jak kiść winogron - cała oblepiona piraniami.
One też głodowały i teraz próbowały to nadrobić.

* * *

Indianie mówią, że piranie są głupie. Potrafią godzinami pływać głodne w pobliżu tłustej ryby, ale jej nie ruszą, dopóki ta się nie skaleczy - tak jakby wcześniej jej nie widziały. Za to kiedy poczują krew...
Można je wtedy łapać nie na haczyk, lecz na kawałek grubego kija. Wystarczy jego koniec umoczyć we krwi i zanurzyć w wodzie. Piranie wgryzają się w drewno tak mocno, że swobodnie wyciąga się je z wody. Trzeba tylko potem uważać na palce - piranie, rzucone luzem na dno łodzi, mogą jednym chłapnięciem odgryźć palec u nogi.

* * *

Wieczorem, tuż przed porą kolacji, prawie pozbawieni nadziei, znaleźliśmy na środku rzeki wielką spuchniętą rybę. Unosiła się na wodzie widoczna z daleka. Była napoczęta przez piranie, ale z jakiegoś powodu nie dokończona. Prawdopodobnie wyżarły z niej wszystko, co zdrowe, a resztę - nadpsutą padlinę - pozostawiły dla nas.
Po tylu dniach głodowania nikt nie wybrzydzał. Upiekliśmy ją na ogniu i jedliśmy niecierpliwie, półsurową, parząc sobie przy tym palce i podniebienia.
To była najwspanialsza uczta, jaką pamiętam - dwie garści suchego manioku i kilka kęsów nadpsutej ryby.

MORAŁ:
Bieda bywa błogosławieństwem. Niedostatek - szkołą mądrości.
Indianie - w Brazylii, w Peru, w Meksyku - gdziekolwiek ich spotykam - są moimi najlepszymi "profesorami".

Jesienią, wraz z Księżmi Marianami, zapraszam Państwa na kolejną pielgrzymkę do Meksyku, którą poprowadzę jako przewodnik. Nie zaznamy tam głodu, będziemy oglądać rzeczy piękne: wspaniałą przyrodę, starożytne piramidy Majów i Azteków, kolonialne kościoły... oraz poznamy zwyczajnych ludzi, prostych meksykańskich chłopów, którzy wiodą życie blisko Boga. I NIGDY NIE OŚMIELILIBY SIĘ RZUCIĆ CHLEBA NA ZIEMIĘ!
Więcej informacji o pielgrzymce do Meksyku w warszawskim Centrum Pomocników Mariańskich pod numerem telefonu: (0-22) 833-74-05 lub 833-32-34.

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Atak w szkole pod Wyszkowem; zmarła pracownica zaatakowana przez ucznia

2026-10-08 10:13

[ TEMATY ]

atak

Adobe Stock

Uczeń zaatakował woźną nożem w szkole w miejscowości Leszczydół-Nowiny w okolicach Wyszkowa - potwierdził Polsat News. Do zdarzenia miało dojść w czwartek rano. Policja informuje, że zmarła 37-letnia pracownica.

W okolicach Wyszkowa (woj. mazowiecki) w czwartek rano doszło do ataku ucznia na woźną - potwierdził Polsat News. Miał on miejsce w szkole podstawowej im. Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach.
CZYTAJ DALEJ

Prezydent odznaczył zasłużonych dla stosunków polsko-filipińskich. Wśród uhonorowanych siostra ze Zgromadzenia Sióstr Marii Niepokalanej

2026-10-08 07:58

[ TEMATY ]

Filipiny

Karol Nawrocki

Mikołaj Bujak KPRP

Prezydent Karol Nawrocki odznaczył w środę sześć osób zasłużonych dla stosunków polsko-filipińskich – zarówno w ramach działalności gospodarczej, społecznej, jak i działalności charytatywnej na Filipinach.

Nawrocki podkreślał, że na Filipinach mieszka 300 Polaków. Jednak, jak zaznaczył, „nie o liczby tu chodzi”, bo tak wiele zrobili oni dla relacji polsko-filipińskich. Zaznaczył, że wielu spośród odznaczonych, w tym Józef Sarach, siostra Agata Sobczyk i Weronika Stącel pokazują „twarz Polski gotowej do pomocy, która jest pełna empatii i zrozumienia dla drugiego człowieka”. Mówił o ich wielkiej wrażliwości i gotowości do służenia ludziom.
CZYTAJ DALEJ

Baca troszczy się o owce

2026-10-09 00:22

Paweł Pasionek

-Trza nam cieszyć się, że słonko wschodzi i zachodzi. Za to, że ptoki ładnie śpiewają – przekonywał ks. Stanisław Kowalik.

Jesienny redyk w Ochotnicy Górnej rozpoczęła Msza św. w kaplicy na Jamnem. Bowiem baca Jarosław Buczek wraz z żoną Małgorzatą dbają, aby z Bogiem wiosną rozpocząć wypas owiec i również, kiedy jesienią owce schodzą z hal, dziękują podczas Mszy św. Stwórcy za sezon pasterski. A Bóg im błogosławi w tym dziele już od 15 lat.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję